Where no man is allowed to come

Where no man is allowed to come in

wtorek, 10 sierpnia 2010

Problematyczne wdzianko

Wspomniana niżej doradczyni (przyjaciółka, siostra) czasem skłoni do zakupu ciucha, który choć może i nam pasuje, ale nijak nie umiemy go z niczym zestawić. Osobiście często tak mam, że jakaś rzecz zalega długo w szafie a ja co jakiś czas jej się przyglądam. I zastanawiam: nosić, nie nosić?

I tu nie pozostaje nic innego jak udać się po pomoc do Właścicielki Buduaru.

Mój szwagier-nie-szwagier (ślub ciągle w planach) prowadzi second hand (zna się facet na ciuchach!!). Co jakiś czas trafiają mi się jakieś cacka, które z siostrą uznają za dobre dla mnie. I bywa tak, że trafiają na półkę "nosić, nie nosić?"

Jednym z ostatnich nabytków jest jeansowe wdzianko ze srebrnymi guzikami. Moim zdaniem nie pasuje do niczego. Siostra jednak kazała zostawić. Powisiało w szafie. W końcu poszłam po rozum do głowy, czyli pomoc do Karoli i oto efekty.

Ma być: kolor (dlaczego - tu >>) , top lub koszula z długim rękawem pod spód.

Jeszcze nie wyszłam we wdzianku na ulicę (w końcu jestem tylko uczennicą), ale już jestem to sobie w stanie wyobrazić.

A oto kolejne wyzwanie z półki "nosić, nie nosić?":

Co Ty na to, Karola?

P.S. Nie mam na imię Jagódka. I większości kolorowych rzeczy w mojej szafie nie było. Naprawdę musiałam je kupić. W zasadzie dopiero ten fakt uświadomił mi dobitnie, że ubierałam się tylko w czarne, białe, szare, ewentualnie brązowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz